Zajęcie przez Niemców polskiej części Górnego Śląska

    Wkraczającym do Katowic wojskom niemieckim i oddziałom Freikorpsu stawili bohaterski opór śląscy harcerze i członkowie Organizacji Młodzieży Powstańczej. Stosunkowo nieliczne, lecz pełne determinacji oddziały powstańcze utrzymywały w mieście porządek przez cały dzień 3 września. Po południu tego dnia odbył się uroczysty pogrzeb sześciu polskich żołnierzy, zmarłych w szpitalu wojskowym, którym honory oddała pozostała jeszcze w mieście kompania powstańcza por. Kruczka. Nie opuścił też miasta batalion powstańczy Nikodema Renca, komendanta katowickiej grupy szturmowej w czasie powstań śląskich, tudzież kilka polskich grup ochotniczych. Na Załężu pozostała jeszcze kompania forteczna kpt Tułaka, którego plutony pod dowództwem poruczników Fracha i Kościelniaka dokonywały na samochodach ciężarowych wypadów do Hajduk, Świętochłowic i Chorzowa, wypierając podchodzące tam niemieckie oddziały.

    W Chorzowie po odejściu wojska pozostała jeszcze 3 kompania powstańcza pod dowództwem Edmunda Mańki. W chwili, gdy miała już odmaszerować na wschód, nadeszła wiadomość, że od strony Bytomia podchodzą Niemcy. Miejscowa ludność niemiecka przystąpiła do dekorowania gmachów hitlerowskimi flagami. Mańka odłożył odejście kompanii i wyruszył z nią naprzeciw podchodzącym w kolumnie Niemcom. Nagły napad ogniowy odniósł piorunujący skutek. Kolumna rozsypała się na wszystkie strony, a Niemcy w panice uciekali za granicę. Równocześnie z ulic Chorzowa zniknęły flagi ze swastykami, a pojawiały się znów biało-czerwone, przedłużając o kilka godzin polską suwerenność państwową w Chorzowie. Podobnie rozwinęły się wydarzenia w Hajdukach Wielkich. Już rankiem 3 września do opuszczonego miasta wjechała tryumfalnie kolumna motocyklistów SA z Freikorps „Ebbinghaus", witana owacyjnie przez miejscowych Niemców. Pojawienie się polskich samochodów z grupami powstańczymi przegnało kolumnę, a kilku dywersantów dostało się do niewoli. Po południu powstańcy stawili zbliżającym się oddziałom niemieckim pełen determinacji opór. Szalę chwilowego zwycięstwa przeważył przybyły na ciężarówkach pluton żołnierzy z Załęża pod dowództwem por. Kościelniaka.

    Do Katowic dopiero wieczorem w dniu 3 września podeszły oddziały niemieckiej 239 Dywizji Piechoty (dowódca gen. mjr Ferdinand Neuling, VIII Korpus Armijny, 14 Armia), napotkawszy jednak zorganizowany opór, więc cofnęły się ze stratami. Równie nieudane były wieczorne próby opanowania miasta przez jednostki Freikorpsu. W ten sposób drobne oddziały wojska, wsparte akcją powstańców i ochotników, stworzyły dla wycofujących się dywizji całkowitą osłonę, pozwalając im na uporządkowany i spokojny odwrót.

   Wycofujące się spod Tarnowskich Gór zgrupowanie płk-a Henryka Gorgonia z 23 Dywizji Piechoty dotarło do Ząbkowic dopiero po południu. W czasie odwrotu dowództwo Grupy Operacyjnej „Śląsk", przemianowanej w nocy z 3 na 4 września na Grupę „Jagmin", usiłowało tak pokierować przemarszami oddziałów, aby w głębi obszaru zebrały się w ręku poszczególnych dowódców ich macierzyste jednostki. W ten sposób do 55 Dywizji Piechoty Rezerwowej (dowódca płk piech. Stanisław Kalabiński) dołączył zorganizowany naprędce w Dąbrowie Górniczej 204 pułk Obrony Narodowej pod dowództwem ppłk-a W. Eichlera. Pułk ten miał na swym uzbrojeniu 1990 karabinów, 12 cekaemów, 27 erkaemów i 3 działka ppanc. Jednak ogromne zatłoczenie dróg przez uchodźców w większości paraliżowało nie tylko te porządkujące pociągnięcia, lecz także sam odwrót. Zapóźniony w odwrocie III batalion/11pp mjr. J. Bajtlika i I dywizjon/23pal mjr-a J. Moczarskiego zostały niemal doszczętnie rozbite pod Trzebinią niespodziewanym uderzeniem niemieckich czołgów z kierującej się na Chrzanów i Olkusz niemieckiej 5 Dywizji Pancernej (dowódca gen. płk Heinrich von Viettinghoff-Scheel; VIII KA, 14 Armia).

Jednostki i bitwy

Jednostki:

Bitwy: