Katowice

   Po odwrocie Grupy Operacyjnej „Śląsk” w Katowicach nie pozostała praktycznie żadna jednostka regularnego Wojska Polskiego. Co prawda wokół miasta istniał kordon polskich żołnierzy (liczący około 1500 ludzi wyposażonych w około 30 ckm-ów), ale i te oddziały stopniowo wycofywały się na wschód, podążając za swoimi głównymi siłami. W dniu 3 września 1939 roku wspominany jest pobyt polskich żołnierzy z 201pp w katowickim Parku Kościuszki, a także obecność polskich tankietek na katowickim rynku. Jednocześnie do miasta napływały oddziały harcerzy i byłych powstańców śląskich. O ile odwrót Wojska Polskiego odbywał się bez większych zakłóceń, o tyle nad powstającymi samozwańczymi oddziałami nie było żadnej kontroli. Oddziały te były uzbrojone, choć zapewne tylko w broń ręczną i nieliczne karabiny maszynowe. Ich członkowie na własną rękę obsadzali różne punkty w mieście, które wydawały im się przydatne do obrony. Na dworze w Załężu jako jedyna jednostka regularnego Wojska Polskiego pozostała 11 kompania z IV batalionu/73pp dowodzona przez kpt Mariana Tułaka, prawdopodobnie z całkiem prozaicznego powodu. Nie dotarł do nich rozkaz o ostatecznym odwrocie.  

   Komendantem katowickiej samoobrony powstańczej był Emanuel Tomanek. On sam opuścił Katowice, ale swoim ludziom pozostawił wolną rękę. Wmieście najprawdopodobniej pozostało tylko około 10% członków powstańczej samoobrony oraz około 25% harcerzy. Reszta odeszła z wycofującym się Wojskiem Polskim.

   Gdy w godzinach popołudniowych do Katowic zaczęli wkraczać nadchodzący z kierunku od Mikołowa niemieccy żołnierze z 239 Dywizji Piechoty (dowódca gen. mjr Ferdinand Neuling, VIII Korpus Armijny, 14 Armia) w towarzystwie członków Freikorps „Ebbinghaus", w niektórych punktach doszło do prób stawienia spontanicznego oporu. Wspominana jest siedziba katowickiego „Deutsche Bank” przy ulicy Warszawskiej (prawdopodobnie 150–osobowy oddział dowodzony przez por. Franciszka Kruczka), katowicki Park Kościuszki (wieża spadochronowa obsadzona przez samozwańczy oddział o nieustalonym składzie, najprawdopodobniej dowodzony przez Nikodema Renca), Dom Powstańca, wieża wodna na katowickim dworcu kolejowym, budynek starego katowickiego Dworca Kolejowego, katowicki Rynek (okoliczne kamienice, budynek teatru i budynek liceum), dzielnica Katowic Ligota, rejon kościoła św. Piotra i Pawła i zabudowania kopalni „Wujek”. Być może broniły się również jakiś grupki w gmachu policji przy ulicy Kilińskiego, w gmachu Muzeum Śląskiego, gmachu Komunalnej Kasy Oszczędności przy ulicy Mickiewicza, w katowickiej synagodze i w halach targowych. W tym czasie niemiecki 68 Pułk Straży Granicznej wspierany przez członków Freikorps „Ebbinghaus" zajał Chorzów, Bielszowice, Wirek, i Kochłowice i dotarł do katowickiego Załęża. Natomiast 11 kompania z IV batalionu/73pp dowodzona przez kpt Mariana Tułaka wycofała się przez Katowice do Sosnowca. Na katowickim Rynku polskich żołnierzy spotkała niemiła niespodzianka, gdy zostali ostrzelani z różnych stron przez członków Freikorpsu.

     Wkraczające do Katowic oddziały niemieckie były przygotowane na paradę zwycięstwa. Prawdopodobnie nie spodziewały się żadnego zorganizowanego oporu. Co prawda przodem posuwał się niemiecki oddział rozpoznawczy, ale pewnie i on nie spodziewał się większych problemów. Tymczasem Niemcom przyszło łamać opór Polaków we wspomnianych wyżej punktach, co znacznie opóźniło zajęcie miasta. Często trzeba było używać armatek przeciwpancernych. Nawet po stłumieniu oporu, gdy niemieckie oddziały były witane prze tłumy cywilów, a w niektórych oknach domów pojawiły się flagi ze swastyką, ponownie odezwali się Polacy, ostrzeliwując się z wieży wodnej na dworcu kolejowym i z wieży kościoła ewangelicko-unijnego przy ulicy Warszawskiej. W mieście pojawił się gen. mjr Ferdinand Neuling i gen. leut. Georg Brandt. Walki trwały do późnego wieczora i przeciągnęły się na noc z 3 na 4 września 1939 roku. W następnych dniach doszło do aresztowań, a także do egzekucji Polaków podejrzanych o udział w walkach obronnych.

   Do rangi symbolu obrony Katowic urosła obrona wieży spadochronowej w katowickim Parku Kościuszki, która najprawdopodobniej była tylko tragicznym epizodem walk w mieście. Wygląda na to, że umieszczony na szczycie wieży karabin maszynowy ostrzelał oficerów niemieckiego sztabu, a także pododdziały 239 Dywizji Piechoty, ale dość szybko został unieszkodliwiony celnymi strzałami niemieckiej armatki przeciwpancernej. Najprawdopodobniej wszyscy obrońcy wieży spadochronowej zginęli. Podejrzewa się, że byli to harcerze i być może dorosłe osoby z powstańczej samoobrony. Nie wyklucza się, że mogli z nimi być pojedynczy żołnierze Wojska Polskiego. Prawdopodobnie umieszczony na szczycie wieży spadochronowej karabin maszynowy stanowił jedynie wsparcie dla pozostałych obrońców, którzy zajęli pozycje w przygotowanych pośpiesznie pozycjach obronnych na terenie Parku Kościuszki. Walczący tu Polacy najprawdopodobniej spodziewali się nadejścia oddziałów Freikorps „Ebbinghaus", gdy tymczasem przyszło im się zmierzyć z siłami regularnej niemieckiej armii. Starcie zakończyło się dla nich tragicznym finałem.    

Jednostki i bitwy

Jednostki:

Bitwy: